O nas
Odkąd sięgam pamięcią, psy zawsze były obok mnie. Moją pierwsza suczką była Kropka - prawie jamnik. Przeżyłyśmy razem w przyjaźni wiele lat, pamiętam ją doskonale do dnia dzisiejszego.
Oczywiście jako dorosła osoba nie wyrosłam z psich ciągot, cały czas marzyłam o psie, tyle ze rasowym. Za pierwsza pensje kupiłam ogara polskiego, wabił się Gon, byłam z niego bardzo dumna. Z nim zaczęłam jeździć na wystawy i zainteresowałam się kynologią.
Mój syn Michał jest niepełnosprawny, szukaliśmy dla niego i dla nas psa: zrównoważonego, rodzinnego, takiego z którym mogłabym wyjść na spacer, a równocześnie mógłby być przytulanką dla dziecka.
Wybór padł na labradora. Kupiliśmy go w 1992 roku od pana Marka Kotańskiego. Nasz czarny Bas był cudownym, oddanym nam i Michałowi psem, ale niestety odszedł od nas w wieku 4 lat. Nie mogliśmy znieść pustki po stracie przyjaciela, brakowało nam spacerów, rozlanej wody, żebrania pod stołem, a nawet piachu na dywanie. Nasze dzieci tęskniły za psem - cóż było robić - zamieszkała z nami Finka, oczywiście czarna labradorka - pisze oczywiście ponieważ czarne labradory są tym co lubię najbardziej.

Kiedy zamieszkaliśmy w naszym własnym domu zapragnęłam mieć następnego psa, Finka miała swoje pierwsze szczenięta. W 2000 roku zarejestrowałam hodowle „z Misiówki”. Obecnie mieszkają z nami: Finka, Buka, Nika, Kola i dwie córki Buki - Fama i Hara oraz dwie kotki Micia i Emilka - kotek który myśli inaczej.
W całej mojej pracy hodowlanej staram się, aby puchate kulki wychodzące z mojej hodowli były zdrowe i miały właściwy dla rasy charakter, i aby swoim nowym właścicielom dostarczały radości i satysfakcji z posiadania labradora.
Jako psiara mam jeszcze kilka psich marzeń, ale czy je zrealizuje pokaże czas…
Gośka Przewłocka.